Blog > Komentarze do wpisu
Niezawodna szybkość działania...

Zacznę od tego, że po wielu orgazmach w tym miesiącu na uwagę zasługuje jeden(Nie z tego względu, że jest to ten jednyny, bo jest jak najbardziej jednym z wielu).Jego przyczyną był Gary.(Nazwałam go tak gdyż przyznał się w błogostanie iż jest absolwentem garów czyli fachowo rzecz ujmując jest poprostu i aż kucharzem.)Nie można jednak zidentyfikować go z Oldmanem(gdyż akcja nie dzieje się w samo południe), ale dla utrzymania filmowego klimatu mogę mu nadać nazwisko Hooker, co mi osobiście kojarzy się z dziwką.Każdy z jego kolegów mógł zostać tak nazwany gdyż tworzyli nierozerwalny ciąg degenerackich młodzieńczych twarzy lat >27.Takie młode Pawliki Morozowe.Twarze rozpromienione alkoholem mówiły telegraficznie:hej mała.dziś.noc.koc.Dla mnie była to droga na skróty, a przy tym krótka i przyjemna.Juz po krótkiej rozmowie każda idiotka pokapowałaby się , że sytuacja jest nieskomplikowana i łatwa.(Ja jestem rasową idiotką więc się kapnęłam-Wpajano mi to w szkole wiele razy, w końcu zaakceptowałam to, oswoiłam się z tym i żyje mi się z tym idiotyzmem całkiem nieźle.Nie da się niestety rozumu zastąpić wiedzą o tym jak należy myśleć).Gary Hooker nie był też wyposażony przesadnie w inteligencję co rokowało duże nadzieje na to, że wykazuje duże zdolności w innej dziedzinie.Usportowiony, figury atletycznej ze złotym łańcuszkiem na szyi przypominiał trochę Billy'ego Elliota ,z tą różnicą, że był spod Pruszcza Gdańskiego i nie umiał tańczyć.Nie wiem w jakim kierunku kto na tym świecie jedzie, dokąd zmierza, ale my wyraźnie jechaliśmy expressem do Łóżkowic, małej miejscowości mieszczącej się w mojej sypialni.Nie mogł być to intercity Heweliusz ani Błękitna Fala, gdyż nawet powyższe nie dowiozły by nas tak szybko, myśle, że mógł być to Pudong express lub ewentualnie Kimi Raikkonen w roli Furious Taxi Driver.Przejechaliśmy przez wszystkie stacje: Cycki Wielkie, Brzusiec Mały, Central Park aż do fabryki celulozy.To było jak pielgrzymka, tyle że było kilka miłych wrażeń,bez kwiatków i bez zaangażowania emocjonalnego z mojej strony.Niezaleznie od tego czy Gary był z tyłu czy z przodu, ja między stacjami oddawałam się kontemplacjom...i to nie były jakieś tam boże transcendencje tylko poranne nieuświadomione sny.Zanim dojdę do wątku mojego snu wspomnę, że Gary nazwał mnie swoją solniczką i pieprzniczką.Potem mówił jeszcze, że niedość, że mnie pieprzy to jeszcze mnie posoli na końcu.Ja się boję solenia jak święconej wody.Jak to wyraziła kiedyś pewna pani polityk: boję się o ochronę życia niepoczętego.Gary się nie bał niczego, a to źle bo trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść.Acha, jeszcze krótko o śnie.Jakiś niepoznany facet owijał mnie w watę cukrową, a później kąsał w niektórych miejscach i mówił do swojego fabrykarza: wyrobiliśmy 120% normy.Ja jeszcze swojej normy nie wyrobiłam...

środa, 05 listopada 2008, czerwona_kapusta
Komentarze
2008/11/05 00:26:40
ech kapusta;)
-
2008/11/05 00:47:10
Co to za stękanie???Kapusty w sklepie nie było??? ile ty masz lat żeby mojego bloga czytać???!;)