|
Blog > Komentarze do wpisu
Gdzie jest granica?
Ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy są w ogóle jakieś granice w seksie(dobrego smaku).Wiadomo że każdy ma inną.Chyba zależy od barier psychicznych.Nie każdy lubi być ciosanym w tyłek,np. dla mnie to jest obojętne, nie daje mi to satysfakcji, ale nie przynosi też bólu.Jest później tylko problem z domknięciem się tyłka.Dla niektórych facetów to większa przyjemność bo wiadomo że tam jest bardziej wąsko nieco niż w szparce pospolitej.Intymna ciasnota podnieca.Niektórzy lubią też wylizywanie tyłka i okolic, nazywam to męską minetką.Miałam raz kiedyś takiego co uwielbiał swawole języzkiem w tych rejonach.Orgazmicznie to przeżywał, nic bardziej go nie nakręcało.Dla mnie to średnia rozkosz czasem-delektowanie się smakiem popołudniowej kupki.Badania per rectum jednak nie lubił.Co prawda rewanżował mi się dynamicznym wylizywaniem kuciapki, ale jak już pisałam nigdy mnie to nie podniecało.Nie wiem czemu taki wyraz rozkoszy jej nie pasuje.Chociaż to zależy bo co język to inny układ mechaniczny, napęd i wibracje.Są wyćwiczone, giętkie, zwinne i szybkie, albo dosyć ospałe i mozolnie obrabiające każdy element.Są także ciężkie z dużym naciskiem dotkankowym(niczym młoty pneumatyczne) i lekkie dryfujące gdzieś daleko, ledwie muskające.Długie (jaszczurcze) co docierają do każdej cieśliny i krótkie traktujące ją bardzo powierzchownie.Achhhh, oh , eh.
środa, 04 czerwca 2008, czerwona_kapusta
|
|